„Złote siatkarki w przedszkolu”
Dnia 18 maja 2026 r. w Przedszkolu Nr 3 im. Marii Konopnickiej w Węgrowie gościliśmy słynne siatkarki: panią Mariolę Barbachowską – Zenik i panią Marlenę Płocharczyk – Mieszała, zawodniczki z kadry narodowej Polski w piłce siatkowej.
Przedszkolna sala urządzona na kształt boiska sportowego. Piłki, złote puchary, medale, wśród nich Złoty Krzyż Zasługi pani Marioli Barbachowskiej -Zenik, (naszej absolwentki), który otrzymała z rąk Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego, rozpięta na stelażu siatka, a na niej wyeksponowane koszulki w narodowych barwach te, w których grały słynne Węgrowianki.
Spotkanie z reprezentantkami Polski rozpoczęliśmy Hymnem Narodowym.
Goście: Doskonale znacie Hymn Polski, pięknie zabrzmiał w Waszym wykonaniu.
Gospodarze: Często śpiewamy tę pieśń podczas uroczystości patriotycznych w naszym przedszkolu.
Gospodarze: Podczas dzisiejszego spotkania nie będziemy rozmawiali o Waszych sukcesach sportowych, ale chcemy usłyszeć jakie uczucia towarzyszyły paniom podczas śpiewu Mazurka Dąbrowskiego na polskich i światowych stadionach?.
Goście: Reprezentowałyśmy naszą Ojczyznę w wielu krajach, słowo Polska brzmiało
w różnych językach świata, a my stojąc na najwyższych stopniach podium w strojach
w barwach narodowych byłyśmy dumne, że jesteśmy Polkami. Wiemy jak smakuje polskość poza granicami naszego kraju.
Gospodarze: Również rozsławiałyście Węgrów?
Goście: Tak, kilka zawodniczek z naszego miasta trafiło pod skrzydła trenera Andrzeja Niemczyka, twórcy drużyny siatkarek, byłyśmy mocną jej częścią. Kibice i trenerzy różnych klubów pytali nas gdzie leży Węgrów, ktoś powiedział żartobliwie że Warszawa leży koło Węgrowa i jest stolicą tej dyscypliny sportowej, chyba coś w tym jest.
Gospodarze: Czy podczas meczów towarzyszyli Wam kibice?
Goście: Tak, bez względu na kraj w którym grałyśmy, wszędzie była grupa naszych zwolenników, którzy dzielili z nami radość zwycięstwa a czasami wspierali na duchu. Ogromną niespodziankę sprawili nam swoją obecnością Polacy mieszkający w kraju kwitnącej wiśni oraz rodowici Japończycy. Byłyśmy dumne, że w dalekiej Azji mieszkają nasi rodacy i życzliwi nam Japończycy, którzy lubią grę w siatkówkę. W Polsce mieliśmy wiernych kibiców, również z Węgrowa, którzy oklaskiwali nasze sportowe sukcesy. Wtedy mecz dedykowałyśmy naszemu miastu.
Gospodarze: Wróćmy do wcześniejszych sytuacji: Stadion sportowy i ostatni gwizdek sędziego wieńczący Wasz sukces i co dalej się działo?
Goście: Chwila zadumy, koncentracji i Hymn Polski wykonany wspólnie z kibicami z dala od Ojczyzny, to były wyjątkowe chwile. Jednak największy aplauz i emocje towarzyszyły nam na stadionach w Polsce, tego nie można zapomnieć. Trybuny na których 12000 kibiców
śpiewało Mazurka Dąbrowskiego, nieprzebrane ilości falujących biało-czerwonych flag, wszechogarniająca euforia, emocje, łzy wzruszenia i szczęścia zalewały nam oczy
i płynęły po policzkach, dla tych chwil warto było ciężko pracować i podporządkować swoje życie piłce siatkowej.
Gospodarze: Zagrałyście panie wiele meczów, czy zdarzały się porażki?
Goście: Odniosłyśmy wiele sukcesów, zdarzało się, że z parkietów schodziłyśmy pokonane przez drużyny przeciwniczek. Sport uczy pokory i dystansu wobec życia. Niestety jedna z naszych koleżanek, Agata przegrała mecz życia, choroba okazała się silniejsza od Niej. Później grałyśmy mecz charytatywny dla Jej córeczki Liliany, wtedy na boisku pojawiła się ze swoim tatą. Wspierałyśmy również wiele innych osób potrzebujących pomocy.
Gospodarze: Co należy robić, żeby grać w „Złotej drużynie”?
Goście: Jak każdy sport wymaga ciężkiej pracy. Należy wiele godzin poświęcać na treningi, uczestniczyć w zajęciach ze szkoleniowcami i pracować nad swoimi emocjami.
Dziękujemy za miłe spotkanie, wiemy, co to znaczy być dumnym Polakiem w Ojczyźnie
jak i poza jej granicami.
„Jadą, jadą dzieci drogą...
Siostrzyczka i brat,
I nadziwić się nie mogą,
Jaki piękny świat!"













07-100 Węgrów
ul. Wieniawskiego 1